Podziel się Wykop Zaćwierkaj

Jak mówi do nas reklamodawca?

Kupujesz ulubiony magazyn o modzie albo gazetę o zdrowym stylu życia i sądzisz, że doskonale wiesz, gdzie w piśmie są reklamy? Sprawdź, czy znasz sztuczki tych, którzy chcą nam coś sprzedać

Tekst: Ola Rzążewska

  1. Reklama całostronicowa
    Najprostszy typ reklamy, która swoją kompozycją czy wykorzystanym układem graficznym powinna zdecydowanie odróżniać się od stron redakcyjnych. Jeden rzut oka ma wystarczyć, by być pewnym, gdzie jest reklama, a gdzie artykuł przygotowany przez dziennikarza. Czasem taka reklama zajmuje oczywiście mniej miejsca – połowę, jedną trzecią albo jedną czwartą strony. To, co jest istotą reklamy, często koresponduje z tematem artykułu, obok którego jest umieszczona. Tak więc mamy reklamę dezodorantów obok tekstu o nadchodzącym lecie i konieczności wymiany kosmetyków na lżejsze albo reklamę butów do biegania, gdy sąsiadujący artykuł wychwala taką właśnie aktywność sportową. Póki materiał jest jasno oznaczony jako reklama i nie mamy wątpliwości, co jest czym, wszystko jest w najlepszym porządku.
  2. Kupony zniżkowe na zakupy
    „Wielka akcja zakupowa” albo „szaleństwo zakupów w weekend” i inne tym podobne zapowiedzi na okładce powinny ci podpowiedzieć, że w środku magazynu znajdziesz kupony zniżkowe do wielu sklepów. Wystarczy wybrane z nich wyciąć, w wyznaczonym czasie wybrać się na zakupy, wydać w konkretnym sklepie określoną na kuponie sumę i skorzystać ze zniżki. Działa? Oczywiście. I to jak! Kuszeni zniżką biegniemy do sklepów, choć wcale tego nie planowaliśmy. Ten sprytny zabieg reklamowo-promocyjny ma jeszcze jedną zaletę (z punktu widzenia reklamodawcy, oczywiście) – zaczynamy bardziej lubić sklep, który nam tę zniżkę zaoferował. A wcześniej, by zdobyć kupon, kupiliśmy magazyn, który zarobił na wyższej sprzedaży.
  3. Dodatek tematyczny do magazynu
    Zdarza ci się kupić jakiś magazyn albo gazetę tylko dlatego, że dołączono do nich ciekawy dodatek? To może być książeczka dla dzieci, przewodnik po restauracjach, płyta z filmem albo poradnik zdrowotny dla alergików. Świetna okazja, by coś interesującego dostać gratis? I tak, i nie. Oczywiście nie ma sensu kwestionować wartości takich dodatków – zazwyczaj są rzeczywiście atrakcyjne, bo ich zadaniem jest zachęcić nas, byśmy kupili dany numer pisma. Warto mieć jednak świadomość, że są one zazwyczaj sponsorowane przez jakiegoś reklamodawcę. Przykłady? Książeczkę o odchudzaniu przed wakacjami może zasponsorować producent suplementu diety ułatwiającego zrzucenie wagi. Poradnik na temat dokuczliwego wiosną uczulenia na pyłki może sfinansować producent dostępnego bez recepty leku na alergię. By mieć świadomość, kto stoi za treściami, które czytamy, warto zawsze sprawdzać, jaka firma dofinansowała wydanie dodatku. Szukajcie sformułowań takich jak „partner dodatku”, „zrealizowano we współpracy z”, „ambasador projektu”, „mecenas dodatku”.
  4. Rankingi i testy produktów
    Lubisz przeglądać rankingi najsmaczniejszych herbat, najlepszych żeli pod prysznic, kremów pod oczy albo gotowych sosów do makaronu? Traktuj je raczej jako przegląd produktów dostępnych na rynku, niż jako ostateczną rekomendację. Zwróć uwagę na to, że wszystkie – albo niemal wszystkie –  produkty biorące udział w teście albo rankingu uzyskują wysokie oceny. Zazwyczaj udział w takim teście jest dla marki po prostu rodzajem promocji, która pozwala powiedzieć czytelnikowi, że oto pojawił się na rynku nasz nowy, świetny produkt, który przyniesie im zadowolenie. Taki rodzaj ekspozycji produktu uważany jest za skuteczniejszy niż zwykła reklama, której znaczenie wszyscy rozumiemy i wiemy, że producent zapłacił za miejsce w gazecie. W przypadku udziału w testach nie podejrzewamy, by mogła to być reklama albo promocja. Bądźmy jednak czujni i nie uzależniajmy zakupu czegokolwiek tylko od faktu, że zwyciężył w teście opublikowanym w kolorowym magazynie.
  5. Nowości na rynku
    Rubryka pod takim tytułem obecna jest niemal w każdym piśmie kobiecym – od popularnych, tanich tygodników, po luksusowe miesięczniki z lakierowaną okładką. Znajdziesz ją też w magazynach hobbystycznych – dla miłośników motoryzacji, gotowania, dbania o kondycję fizyczną czy ogrodnictwa. Nowe produkty, które właśnie weszły do sprzedaży, odnotowują nawet tygodniki opinii. To nic innego jak zwykła promocja firmy i jej produktu. Czy warto czytać taką rubrykę? Oczywiście, ale koniecznie zachowując dystans i pamiętając, by traktować ją raczej jako informację, niż rekomendację, że coś warto kupić.
  6. Podwójna okładka
    Często zdarza się, że pisma decydują się wydać numer z podwójną okładką – często ta pierwsza jest reklamowa, tzn. są na niej produkty, które jakaś firma chce wypromować. Najczęściej bywają to ubrania i dodatki, ekskluzywne kosmetyki i perfumy albo samochody. Do „prawdziwej” okładki docieramy przewracając pierwszą stronę. Po co ten zabieg? Bo to pierwsza strona gazety albo okładka magazynu są najważniejsze. To właśnie patrząc na nie podejmujemy decyzję, czy kupimy gazetę czy nie, ale też często najwięcej zapamiętujemy właśnie z okładki. Nic więc dziwnego, że reklamodawcy chcą się w ten sposób pokazywać. W gazetach codziennych rzadziej zdarzają się podwójne okładki – częściej można za to trafić na obwolutę, która zakładana jest na złożoną na pół gazetę, po którą sięgamy w kiosku. By móc ją rozłożyć i czytać, musimy zdjąć obwolutę, na której reklamodawcy zamieścili swoje materiały promocyjne.
  7. Próbki
    Najczęściej kojarzą nam się z próbkami kremów dołączanych do gazet kobiecych, choć przecież spotykamy je dużo częściej. Gratis możemy też dostać torebkę herbaty, jednorazową porcję pasty do zębów czy rozpuszczalnej kawy, tabletkę na ból gardła albo pachnącą sól do kąpieli. Zazwyczaj reklamodawca dokleja taką próbkę do strony, na której zamieszcza swoją reklamę. Sprawa jest więc jasna, bo dobrze wiemy, z czym mamy do czynienia. Gdzie jest problem? Psychologiczna reguła wzajemności mówi, że jeśli coś od kogoś dostaniemy, cenimy to wyżej i – co więcej – jesteśmy skłonni zrobić coś, by się zrewanżować. Reklamodawca tylko na to czeka – poczęstował nas cukierkami odświeżającymi oddech, a najlepszym sposobem, w jaki moglibyśmy mu się za ten miły gest odwdzięczyć, jest kupienie całego opakowania cukierków. Pamiętajcie o regule wzajemności i nie dajcie się jej wodzić za nos.
  8. Artykuł sponsorowany
    Bardzo często wygląda tak samo, jak artykuły zamieszczone w gazecie. Nie odróżnia się od materiałów dziennikarskich projektem graficznym, używa się w nim identycznej czcionki – jest jednak reklamą produktu, usługi, inicjatywy czy konkretnego człowieka. Zazwyczaj jest opatrzony słowami „artykuł sponsorowany”, „materiał promocyjny”, „akcja promocyjna”. Ale uwaga! Coraz częściej możemy trafić w prasie na artykuły sponsorowane, które opatrzone są bardzo dziwnymi dopiskami, typu: „akcja informacyjna”, „materiały informacyjne” albo „akcja społeczna”. Zachowajmy czujność i pamiętajmy, że to może być zwyczajna reklama. O dystans i czujność warto się pokusić zwłaszcza czytając materiał, który te dopiski ma zrobione tak małą czcionką, że ledwo można je odczytać. W takiej sytuacji, gdy reklamodawcy szczególnie zależy, byśmy nie byli pewni, co jest czym, miejmy oczy szeroko otwarte.

na początek